Na początku projekt niXes owiany był tajemnicą. Dziś wiemy już, że to druga twarz Ani Rusowicz. Rozmawiamy z nią o odrywaniu się od ziemi, wrotach, które otwiera macierzyństwo i koncertach w słońcu.

Kiedy w zeszłym roku do sieci trafił pierwszy teledysk niXes, nie było wiadomo, kto stoi za tym projektem. Ostatecznie muzycy zdecydowali się ujawnić i gdy 7. listopada debiutancka płyta grupy trafiała do sklepów, wiedzieliśmy już, że stworzyli ją Ania Rusowicz, jej mąż Hubert Gasiul oraz producent i kompozytor Kuba Galiński.

Muzyka niXes różni się od dotychczasowych dokonań Ani, ale, jak mówi wokalistka, jest również częścią jej osobowości – „niXes to jest moje alter-ego, trochę bardziej baśniowe. Ja zawsze czułam się taką rusałką. To wnętrze, które postanowiłam ujawnić, pokazać ludziom, to odsłonięcie się w takiej postaci bardziej eterycznej, baśniowej, sięganie do dzieciństwa, świata fantasy, osoby po drugiej stronie lustra. Wydaje mi się, że to jest bardzo futurystyczna płyta z wpływami vintage’owymi”.

Bliskość natury (przede wszystkim wody, bo w końcu niksy to wodne duchy), kosmiczna energia, ale też wakacyjna samochodowa podróż, surfing i odpoczynek w trawie. Z jednej strony nawiązania do australijskiej sceny muzycznej, z drugiej klimaty kalifornijskie. A nad wszystkim unosi się duch hippisowski, bez którego trudno nam sobie Anię Rusowicz wyobrazić. Takich skojarzeń pojawia się przy słuchaniu niXes mnóstwo. Zanim włożycie płytę do odtwarzacza i poszukacie własnych, posłuchajcie, co Ania opowiedziała nam o swoim nowym projekcie.

RSS