Tadeusz Miller – pieśniarz powojennego Szczecina
Słuchacze mylili go z Mieczysławem Foggiem, on sam cenił twórczość Binga Crosby’ego. Choć płyty z wykonywanymi przez niego tangami sprzedawały się w tysiącach egzemplarzy, przedwczesna śmierć sprawiła, że Tadeusz Miller na całe dekady został zapomniany. Zmienia się to m.in. za sprawą poświęconej mu książki „Król Tanga”.
Zostawił po sobie kilkadziesiąt płyt, na których wybrzmiewały śpiewane przez niego tanga: tuż po wojnie sprzedawały się w zawrotnych wówczas, tysiącach egzemplarzy. Historia Tadeusza Millera i jego żony Luny to także historia wojennej i powojennej tułaczki, zakończonej ostatecznie w Szczecinie. To właśnie w tamtejszym oddziale Polskiego Radia jego głos słuchacze mogli usłyszeć po raz pierwszy.
Przez lata współpracował z pierwszą polską prywatną wytwórnią płytową “Mewa”, dla której w Poznaniu nagrywał tanga, w tym swój największy przebój “Kwiat paproci”.
Jego karierę przerwała nagła śmierć: zginął w wypadku samochodowym. Kiedy wracał motocyklem do domu, został potrącony przez ciężarówkę prowadzoną przez radzieckiego żołnierza.
Przez lata twórczość Tadeusza Millera pozostawała zapomniana, między innymi z powodu niewystarczającej dokumentacji, a także… podobieństwa głosu Millera do Mieczysława Fogga, z którym często był mylony, co wyjątkowo irytowało jego żonę.
Dziś pamięć o Tadeuszu Millerze wraca, przede wszystkim dzięki staraniom szczecinian i szczecinianek: lokalnych dziennikarzy oraz artystów. Z miastem związana jest także Sylwia Trojanowska, autorka książki “Król Tanga”, która przybliża biografię pieśniarza. W Audycjach Kulturalnych opowiedziała o jego twórczości, a także o podążaniu jego śladami i odkrywaniu przeszłości, zapomnianej przez blisko 80 lat.