Już nie białe ściany galerii, a przestrzenie usługowe, niszczejące, postindustrialne – coraz częściej to w nich prezentowane są wystawy sztuki. Dlaczego biją rekordy popularności i czego szukają na nich widzowie, którzy czekają na bilety w długich kolejkach?
Pop-up to rozwiązanie stosowane w marketingu i reklamie, które doskonale przyjęło się w świecie kultury i sztuki. Organizowane w ten sposób przedsięwzięcia odbywają się w nietypowych i trudnodostępnych przestrzeniach, które nie są kojarzone z eksponowaniem dzieł sztuki. Obiekty są prezentowane np. w hotelowych pokojach, opuszczonych sklepach czy willach lub stacjach transportu publicznego. Pop-upy najczęściej są dostępne od kilku dni do maksymalnie kilku tygodni.
Osoby odwiedzające pop-upy są w ten sposób zaskakiwane formą ekspozycji, dodatkowo zyskują szansę odwiedzenia niedostępnych, często pobudzających wyobraźnię miejsc. Uwagę od przestrzeni odrywa zwrócenie uwagi na dialog, w jaki sztuka wchodzi z miejscem i jakie konteksty to buduje.
O popularności pop-upów, ich roli i szansach, jakie niesie dla widzek i widzów, opowiedział w Audycjach Kulturalnych Daniel Mituła, historyk i krytyk sztuki, a także menedżer kultury i współwłaściciel agencji RoyalHeroes.
Zdjęcia dzięki uprzejmości RoyalHeroes.
