Tony śniegu, ogromny mróz, pękające kaloryfery, porzucone samochody i wyprzedane narty. To kilka obrazków z przełomu 1978 i 1979 roku, kiedy w sylwestrową noc zaczęła się w Polsce zima stulecia.

Grzegorz Sieczkowski miał wtedy dwadzieścia lat i pracował jako noszowy w jednym z warszawskich szpitali. Początek ekstremalnej zimy spędził na szalonej eskapadzie przez zaspy w poszukiwaniu udanej sylwestrowej prywatki. Podobne wspomnienia ma kilku jego rozmówców. Ale są wśród nich też tacy, którzy tę noc spędzili w pociągach i na dworcach lub w pracy, próbując walczyć z tym, co miało się okazać zimą stulecia.

Kolejne mroźne i śnieżne dni sparaliżowały kraj. Komunikacja publiczna stanęła, pojawiły się problemy z zaopatrzeniem, całe miejscowości zostały odcięte od świata. O tym, jak z kataklizmem radził sobie system i zwykli obywatele i jaki wpływ warunki atmosferyczne miały na PRL-owską gospodarkę oraz relacje międzyludzkie, opowiada książka Grzegorza Sieczkowskiego „Zima stulecia”. Czy pogoda obaliła komunizm, a Sierpień ’80 rozpoczął się w mroźną grudniową noc? Przekonacie się sięgając po ten reportaż i naszą rozmowę z jego autorem.

Zapraszamy do słuchania.

RSS