Paryż, Londyn i Nowy Jork to mainstreamowe centra artystyczne. Jednak historię sztuki można opowiadać także z perspektywy alternatywnej. Taką narrację wybrało Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.

W późnych latach 50. XX wieku w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej rozkwitła sztuka kinetyczna i op-art. Był to efekt fascynacji artystów ruchem i możliwością tworzenia interaktywnych relacji z publicznością. W miejsce dotychczasowych obiektów muzealnych twórcy zaproponowali odbiorcom dzieła niedokończone, wychodzące poza ramy, ruchome i nieustannie zmieniające swoje parametry. Z jednej strony opisywali chwiejną równowagę świata, z drugiej zachwycali się postępem naukowym i nowymi technologiami.

Na wystawie „Inny Trans-Atlantyk. Sztuka kinetyczna i op-art w Europie Wschodniej i Ameryce Łacińskiej w latach 50. – 70.” znalazły się prace ponad trzydziestu artystów i grup artystycznych z obu stron Atlantyku, których łączy między innymi wspólne doświadczenie politycznych totalitaryzmów. To jeden z najważniejszych kontekstów wystawy w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Ale zestawienie ze sobą twórców z Warszawy, Budapesztu, Zagrzebia, Moskwy, Buenos Aires czy Rio de Janeiro jest także alternatywną opowieścią o historii sztuki, która powstawała poza głównym nurtem definiowanym przez środowiska paryskie, londyńskie i nowojorskie.

Wystawę „Inny Trans-Atlantyk” można oglądać do 11 lutego 2018 roku w Muzeum nad Wisłą. Przed zwiedzaniem warto posłuchać naszej rozmowy z jedną z jej kuratorek, Martą Dziewańską.

 

Obraz: Vera Molnár, Hypertransformation, 1974, rysunek ploterem, tusz, papier. Dzięki uprzejmości DAM Gallery.
RSS