Najpierw była EP-ka „Simple Dark Romantic Songs”, potem muzyka do filmu „Płynące Wieżowce”, długogrający debiut „Corridors” i „Re_Corr”, czyli album z remiksami, na który swoje wersje utworów Baascha przygotowała czołówka polskich producentów. Jeśli zliczyć te wszystkie wydawnictwa, okaże się, że najnowsza płyta artysty ukazała się z numerem piątym. Ale jeśli weźmiemy pod uwagę tylko autorskie albumy studyjne, to „Grizzly Bear With A Million Eyes” jest tą znaczącą drugą płytą, wyczekiwaną w równym stopniu przez fanów, co przez mniej lub bardziej przychylnych recenzentów. Kiedy już wychodzi na światło dzienne, ze wszystkich schodzi powietrze i można o niej spokojnie porozmawiać.

„Grizzly” różni się od „Corridors” – co do tego nie ma wątpliwości. Inaczej też ten album powstawał. Tym razem nad artystą wisiał złowrogi deadline, co nie pozwalało mu na pisanie w zupełnie dowolnych momentach. Zmienił się też skład muzyczny projektu, który nie będzie już koncertował tylko w duecie. Z Bartkiem Schmidtem spotkaliśmy się pod koniec maja, żeby porozmawiać o stresie, perfekcjonizmie, nowych wyzwaniach i pulsujących w jego żyłach latach osiemdziesiątych.

RSS